Mariusz Szczygieł i dyr. Czeskiego Instytutu Kultury |
„Czy wiecie czym się różnią Polacy od Czechów?” –zażartował podczas spotkania
w polskiej księgarni w Paryżu, zorganizowanego z okazji „Nocy
Literatury” autor „Gottlandu”, Mariusz Szczygieł: „otóż, gdy
podczas procedury beatyfikacyjnej polska prasa opisywała cuda poczynione przez
Jana Pawła II, prasa czeska, relacjonując debatę, pisała o „tak zwanych cudach”.
O tyle, o ile u nas wszystko jest pewne, Czesi są narodem, które zazwyczaj ma wiele wątpliwości”…
Mariusz Szczygieł, który prezentował w Paryżu, podczas sobotniej Nocy
Literatury tłumaczenie swojej powieści „Zrób sobie dobrze” na francuski, jest
bez wątpienia człowiekiem skromnym. Ale nie mógł się powstrzymać przed pochwaleniem
się niespodziewanym, znakomitym odbiorem jego książek wśród Czechów: siedemnaście
wydań Gottlandu, oraz sześć(!) filmów, które są
trakcie realizacji!
Na spotkaniu obecny był również przeuroczy dyrektor czeskiego Instytutu
Kultury, Michael Wellner-Pospisil, który jedynie potwierdził, że polski autor,
Mariusz Szczygieł jest faktycznie najbardziej popularnym autorem zagranicznym w
Czechach. To on jest również autorem projektu rozciągnięcia tego projektu na Paryż. Brawo Czeski Instytut Kultury w Paryżu...
Ale skoro już o Pradze i
Czechach mowa, to właśnie tam, przed sześcioma laty, zrodził się pomysł
zorganizowania Nocy Literatury, pomysł, który przywędrował wreszcie, po
obecności w już 25 stolicach europejskich, do Paryża. W stolicy Francji wzięło
w nim udział w ubiegłą sobotę 15 instytutów kultury i 16 pisarzy. Organizacyjnie,
polegało to na czytaniu tekstów obecnych na sali autorów przez aktorów
francuskich. Czasem, również przez autorów, a następnie na dyskusji z pisarzem.
Każde spotkanie trwało mniej więcej godzinę, po czym publiczność przemieszczała
się dalej.
Wyszedłszy więc z polskiej księgarni na St. Germain de Pres,
skierowałam się do chyba najbardziej obleganego tego wieczoru miejsca w Paryżu,
do „Hotelu”, który słynie z tego, że przebywał tam swego czasu Oscar Wilde.
Czytanie książki Pawła Haka, Vomito Negro, miało się odbywać właśnie w pokoju,
w którym niegdyś mieszkał autor „Doriana Graya”.
Pavel Hak |
Paweł Hak jest niezwykle pięknym mężczyzną, ma nienaganne maniery,
porusza się, zachowuje z niezwykłą gracją, jak dandys, jak Oscar Wilde. Może
nawet jest do niego odrobinę podobny? –i może to nie był przypadek, że wybrano właśnie
to miejsce na czytanie jego, dość czarnych w treści, książek. W każdym bądź
razie Paweł Hak bardzo do tego miejsca pasował…O samym autorze wiemy, że w 1985
roku poprosił we Włoszech o azyl polityczny, a rok później zamieszkał we
Francji. Pisze po francusku, porzuciwszy
swój język ojczysty, co jest moim zdaniem nie lada wyczynem, bowiem, jak się przyznał podczas
spotkania, jest to dla niego język naturalny, tu studiował, tu żyje a po dwudziestu
i kilku latach po prostu własnego języka już się nie pamięta ( i w tym momencie
się z nim nie zgodzę, bo poza granicami kraju żyję tyle samo co on i jak mogą
zauważyć czytelnicy tego bloga, polskiego jeszcze nie zapomniałam). Tak więc
Paweł Hak zamierza podążać śladami Nancy Huston czy Józefa Conrada… Jego
ostatnia powieść, Vomito Negro otrzymała w maju 2013 roku nagrodę literacką
młodych Europejczyków. Być może muszę jeszcze do tego autora wrócić, ale
fragmenty przeczytane w apartamencie Oscara Wilde’a, nie zrobiły na mnie zbyt
wielkiego wrażenia.
„Noc literatury” to okazja to zaprezentowania nie tylko uznanych już
pisarzy, ale również tych, którzy nie są jeszcze znani szerokiej publiczności.
W pobliskiej Magnum Gallery przedstawiono pisarkę słowacką, Samko Tale
(pseudonim Danieli Kapitanowej), która biorąc udział w konkursie literackim,
wygrała go „Księgą cmentarza”, opowieścią o ludziach z miejscowości Komarno na
Słowacji. Znakomicie zaprezentowana przez aktorkę Caroline Darnay powieść, uwiodła
mnie humorem i talentem opowiadania historii autorki.
Caroline Darnay prezentuje "Księgę cmentarza" |
Udało mi się jeszcze wstąpić na wieczór literatury rumuńskiej w kaplicy
kościoła St. Germain, gdzie grupa młodych aktorów przedstawiała również
uchodźcę politycznego we Francji, Matei Visniaka. Prezentowany „Kabaret Słów”
to seria krótkich, dowcipnych, ale jednocześnie pełnych refleksji tekstów w
rodzaju poematu prozą, które rozpoczynają się refleksją wokół takich prostych
słów jak „ja, ty, my, wy” i tego, co te słowa dziś znaczą, jeśli znaczą i z czym
nam się kojarzą…
Aktor Kabaretu Słów |
I to niestety wszystko, co udało mi się tego wieczoru obejrzeć i
usłyszeć, ale na pewno „gra jest warta świeczki” i mam nadzieję, że „Noc
Literatury” wejdzie na stałe do kalendarza kulturalnego Paryża
Niestety? Byłaś w tylu miejscach, poznałaś tylu ludzi. Poza panem Szczygłem nie słyszałam żadnego z tych nazwisk, a i jego kojarzę z pierwszego telewizyjnego talk-show i jakoś nie umiem w sobie tego jego telewizyjnego wizerunku przełamać. A pan Hak- chyba lubi prowokować, bo wypowiedzi o zapomnieniu ojczystego języka jak nic budzą kontrowersje. Pozdrawiam nocnie
OdpowiedzUsuńGuciu,
UsuńPlany miałam o wiele bardziej ambitne, ale okazało się, że między 19 a 20 autorzy jedzą...W sumie straciłam ponad dwie godziny. Ja też nie znałam poza Mariuszem Szczygłem żadnego z autorów. Myślę, że sama formuła ma służyć promocji tych mniej znanych. Obawiam się, że w wypadku pana Haka, to nie była prowokacja, ale rodzaj snobizmu. Chyba lepiej być pisarzem francuskim niż czeskim: większy rynek, możliwości...Pozdrawiam porannie!
czytając tak ciekawe relacje; zastanawia mnie posiadanie tej odrobiny szczęścia ... być w takich miejscach świadkiem wydarzeń i spotykać takich ludzi - pozazdrościć możliwości!
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim możliwości, które daje Paryż, reszta to już zwykła ludzka ciekawość...
UsuńWitaj Holly:) Ha:) Również zazdroszczę cichutko Twoich spotkań i miejsc, które odwiedzasz... Reportaże Mariusza Szczygła znam, moje Dziecię zaczytywało się w nich swego czasu i tak przy okazji i ja.. Poszerzyłam wiedzę o Czechach - a nauki nigdy za wiele:) Fajna inicjatywa ta "Noc Literatury" - odnoszę wrażenie, ze w ogóle Noce są teraz na topie:) Służbowo będziemy się w czerwcu realizować w "Nocy Promocji" (tylko nie bardzo wiemy, co Autor miał namyśli i co mamy promować:)) Pozdrowienia serdeczne!
OdpowiedzUsuńSwietny materiał na tekst, taka "Noc promocji", musisz koniecznie o tym napisać...Pozdrawiam serdecznie.
UsuńUwielbiam M.Szczygła ,jego ironia i poczucie humoru jest mi bardzo bliskie. Właśnie kończę Gottland i zacznę reportaże z Polski
OdpowiedzUsuńNo i koniecznie musisz zajrzeć do "Zrób sobie raj". Autor pisze jak Hrabal kupił sobie nową maszynę do pisania. Od żony. I musiał ją wypróbować a więc, żeby ta stara nie była zazdrosna, schował ją pod pierzynę...i tym podobne perełki. Polecam!
Usuńhttp://amstern314.salon24.pl/502724,klub-polskich-nieudacznikow-dluga-noc-literatury-polskiej-2 Oazuje się, że polską literaturę w ramach "nocy" zaprezentowano w tym roku np. i m.in. w Niemczech, gdzie gwiazdą był - autor Tuwim, a także w Polskim Instytucie w Sofii http://institutpolski.org/?p=1678&lang=pl
OdpowiedzUsuńAle czy cokolwiek przebije Paryż!?
Cudowny Klub Polskich Nieudaczników! Szkoda, że tylko niemiecku....
UsuńJa tylko kojarzę Mariusza Szczygła, ale wstyd się przyznać nie czytałam jego żadnej książki do tej pory. W pamięci został mi program tv i jakoś się przekonać nie mogę.Jestem jakaś chyba zacofana:)
OdpowiedzUsuńJa na szczęście właściwie nie mam polskiej telewizji i dlatego bardzo dobrze mi się kojarzy, ze znakomitą książką "Gottland" a teraz ze "Zrób sobie raj" a ponadto po prostu lubię Czechów, ich poczucie humoru, absurdu...
UsuńPana Szczygla bardzo lubie i rowniez zazdroszcze spotkania. Bardzo fajna inicjatywa takie noce literatury, tutaj w Brukselii pojawiaja sie noce muzeow, rowniez ciekawe chociaz wolalabym te ksiazkowe ;) fajnie, ze wspomnialas o polskiej ksiegarni w Paryzu, jestem tam w weekend i nie omieszkam wejsc.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
monya
Zapomnieć swój własny język? Obciach.
OdpowiedzUsuńWidziałam już podobne przypadki.
UsuńZnakomity, wręcz wybitny i cudnej urody na dodatek wiolonczelista Roman Jabłoński (a co, taić nie będę) usiadł kiedyś przede mną ('74, grał Lutosławskiego w naszej Filharmonii) i język kaleczyć z akcentem przedziwnie strasznym - zaczął. Co się stało p. Romanie zapytałam (prawie) troskliwie. W Ameryce byłem, cztery miesiące!
Ewo :)) Rozbawiłaś mnie do łez!
UsuńMnie też!
OdpowiedzUsuńI mnie pan Szczygieł kojarzył się jedynie z talk-show, z którego zapamiętałem jedynie jego niezwykłą ciekawość dotyczącą relacji damsko-męskich i dekorację studia. Ale przemogłem niechęć i wziąłem do ręki jego "Laska nebeska". Cudna, pełna humoru i wiedzy oraz anegdot o czeskich pisarzach i czeskich zwyczajach. Polecam!
OdpowiedzUsuńSzczygieł jest od chyba 6 lat bardzo znanym w Polsce pisarzem, dostał za książkę Gottland nagrodę najlepszej książki Europy 2009. Kiedy go ktoś pyta o talk-show (wiem, bo spytałam), mówi: Wiem,że coś takiego mi się w życiu przydarzyło, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć tytułu tego programu.
OdpowiedzUsuńNo to nieźle trafiłaś. Ja Szczygła - pisarza odkryłem dopiero w tym roku! Do tej pory zapamiętałem Go jako redaktora z TV. Zresztą wyróżniającego się dobrą dykcją, elegancką powierzchownością i inteligencją. Ale od niedawna jestem Jego wielkim fanem. Zdążyłem już przeczytać chyba Jego najlepsze książki: Zrób sobie raj, Gottland i Laskę Nebeską. Wszystkie wręcz pochłonąłem. On zrobił chyba ze mnie "czechofila". A felietony z "Laski Nebeskiej" są dla mnie inspiracją do dalszego zgłębiania literatury Czeskiej.
OdpowiedzUsuńDzięki przesympatyczną za notkę o tym autorze.